śliwka

Śliwki to najstarsze znane rośliny użytkowe. Teofrast wspomina w swoich księgach o licznych śliwkach w Tebach i Memfis a zwłaszcza w Damaszku, stąd też śliwki eksportowano w miodzie i suszone. Następnie owoce te były adoptowane przez starożytnych Rzymian. Wergiliusz pisał, że mieli dosyć własnych śliwek i podobno od importowanych nie były gorsze.

Dzisiaj istnieje ok. 6 tys. odmian śliwek hodowlanych. Dojrzewają od czerwca do końca października. Wyśmienicie smakują na surowo ale także suszone oraz w postaci przetworów. Idealnie komponują się z potrawami mięsnymi, ciastami, wędlinami oraz sałatkami. Suszone śliwki zawierają sporo składników odżywczych, są przy tym niskokaloryczne – 100g zaledwie 45 kcal. Z kolei suszone śliwki neutralizują nadmiar wydzielanych kwasów trawiennych, działają pobudzająco na ruchy perystaltyczne jelit – zapobiegają zaparciom, przeciwdziałają zatruciom, mogą również zapobiegać miażdżycy. Są bogate w błonnik i ułatwiają spalanie tłuszczu.

Najbardziej popularnymi odmianami w Polsce są: śliwki węgierki – podłużne, soczyste i pachnące, o ciemnofioletowej skórce, zwartym żółtozielonym miąższu i o delikatnie cierpkim smaku. Smakują doskonale na surowo, nadają się do ciast, knedli, dań mięsnych i na powidła. Renklody mają żółtą, zieloną lub czerwoną skórkę i odpowiadający im kolorem miąższ. Nadają się na kompoty. Z kolei śliwki mirabelki są małe, ciemnozłote, są dość kwaśne i mają cierpki smak. Idealnie nadają się na przetwory a podczas długiego smażenia zachowują ciekawy kolor, cudowny aromat i większość składników odżywczych. Śliwki Stanley mają duże jajowate owoce, ciemnogranatową skórkę z intensywnym fioletowym nalotem. W każdej spiżarni powinny znaleźć się powidła śliwkowe, po które możemy sięgnąć zawsze, gdy odczuwamy spadek nastroju i szybko chcemy poprawić sobie humor.