Uwierz w siebie!

cc by Hamad AL-Mohannna

Mówią, że wiara jest w stanie przenosić góry i stwierdzenie to wcale nie mija się tak bardzo z prawdą. Jeśli wierzymy we własne siły, mamy dość energii i zapału by wziąć się za siebie, ćwiczyć, utrzymywać zdrową dietę i stawiać czoła wszelkim przeciwnościom. Często jednak wiara w siebie jest wartością deficytową. Podobno niektórzy się z nią rodzą, inni nie. Ci drudzy muszą się jej nauczyć, co wcale nie jest takie trudne.

Zacząłeś uprawiać jogging, ale w połowie dystansu stwierdzasz, że wysiłek okazuje się zbyt wielki? Chcesz się poddać i wrócić na wygodną kanapę? Nie myśl o bólu i wysiłku, przekieruj swoje myśli na inny tor. Jeśli biegniesz staraj się prowadzić ze sobą wewnętrzny dialog o tym chociażby jak dobrze wziąć się wreszcie za siebie. Możesz też oderwać swoje myśli od walącego serca i obciążonych mięśni – licz budynki które mijasz, skupiaj się na regularnym oddechu, stwórz ze swojego ducha oddzielny byt, niewrażliwy na zmęczenie i ból.

Patrzysz w lustro i widzisz nazbierane kalorie, układające się w fałdki tłuszczu. Nie myśl o tym. Podejmij decyzję o regularnych ćwiczeniach i lepszej diecie. Teraz wyobraź sobie siebie za powiedzmy pięć lat. Bez napompowanego brzuszka, bez problemów z sylwetką. Zobacz jak na twarzy rozkwita zadowolenie z siebie, wyobraź sobie jak się poruszasz, jak gestykulujesz. Oto wersja Ciebie, której się udało, oto Twój cel, który jest na wyciągnięcie ręki. Jeśli brak Ci motywacji, wejdź w skórę tego swojego przyszłego „ja”, pożycz od niego trochę pewności siebie i wiary we własne siły.

Musimy nauczyć się wydobywać nasze ukryte możliwości, bo prawdziwa siła nie bierze się wcale z mięśni. Komentatorzy sportowi często skupiają się na woli walki i kondycji psychicznej zawodników. Z nami jest podobnie. Jeśli rozbudzimy w sobie prawdziwą chęć do walki, płonąć będzie żywym ogniem. A ogień ten spali wszystkie zbędne kalorie.