Bal sylwestrowy za pasem, a my czujem się ociężali. Na domiar złego świąteczne uczty sprawiły, że ulubiony strój stał się nagle zbyt ciasny i opięty. Jak wyjść z takiej opresji? Sposobów jest wiele, jednak nie zawsze te najprostsze okazują się najlepsze.
Jeśli ktoś myśli, że kilkudniowa głodówka okaże się drogą do sukcesu, jest w wielkim błędzie. Zacznijmy od tego, że w czasie trwania podobnej głodówki nasz organizm nie pozbywa się tłuszczu, a wręcz przeciwnie, zaczyna go magazynować. Długotrwały brak jedzenia ustawia całe ciało na opcję przetrwania, co wiąże się z chomikowaniem każdej, najmniejszej kalorii. Stosowanie środków przeczyszczających także mija się z celem i prędzej doprowadzi do rozstroju żołądka niż upragnionej szczupłej sylwetki.
Przede wszystkim zatem zadbajmy o odpowiednią dietę. Człowiek potrzebuje około 2000 kalorii dziennie (co zmienia się w zależności od danego organizmu). Żeby nie przekraczać tej liczby warto zrezygnować z cukrów, czy potraw, smażonych na głębokim oleju. Węglowodany zjadamy rano (pamiętajmy o śniadaniu!), albowiem wtedy żołądek ma cały boży dzień na uporanie się z tymi kaloriami. Kolacja do dobry czas na jajecznicę albo rybę. Dbajmy też o to, by pojedynczy posiłek nie przekraczał 500 kalorii, gdyż właśnie tyle nasz organizm jest w stanie spalić bez dodatkowego wysiłku. Zadbajmy o bieżące zapasy warzyw i owoców, jednak te drugie spożywajmy z umiarem (cukry). Jeśli odczuwamy permanentny głód, sięgnijmy po mineralną wodę, która skutecznie wypełni żołądek, dając nam poczucie sytości.
Rzecz jasna przyjacielem szczupłej sylwetki jest ruch. Jeśli ktoś łudzi się, że bez regularnej aktywności fizycznej zdoła utrzymać ładny, płaski brzuszek, jest w błędzie. Zima być może jest taką porą roku, którą najchętniej byśmy przespali, jednak warto wykrzesać z siebie odrobinę energii. Nasze ulubione ubrania z pewnością są tego warte.