Piwo. Lubiane przez wielu, jednak uważane za wroga szczupłej sylwetki. Mimo tego, że chmielowy napój przyczynia się do powstania tak zwanego „piwnego mięśnia”, warto czasem po niego sięgnąć. Jak to mówią, każdy medal posiada dwie strony, podobnie jest z piwem, oprócz swoich niesławnych cech, posiada kilka całkiem przydatnych umiejętności.
Na początek warto przypomnieć, że antyoksydanty wpływają na hamowanie procesów starzenia. Któż nie chciałby przedłużyć sobie młodości? Wspomniane antyoksydanty, zawarte między innymi w ciemnym piwie są w stanie odwrócić procesy, które przyczyniają się do powolnego rozkładu i niszczenia komórek naszego ciała. Do tego chmielowy napój pomaga przy regeneracji mięśni, dlatego też warto wypić niewielką ilość po zbyt męczących ćwiczeniach.
Piwo to chmiel, chmiel natomiast jest dobrym źródłem polifenoli, odpowiedzialnych za obniżenie cholesterolu. Dzięki temu, pijąc złocisty płyn, oczyszczamy nerki. Rzecz jasna nie powinniśmy z tym oczyszczaniem przesadzać.
Picie piwa niesie za sobą wiele korzyści. Obecnie bada się na przykład czy chmielowy napój może być pomocny w walce z rakiem. Ciekawostką jest, że niewielka dawka jasnego piwa, pita regularnie, może ustrzec przed impotencją. Wszystko dzięki temu, że alkohol ten zapobiega zatykaniu się żył i tętnic. Dodatkowo, wspomnieć można, że piwo (pite w umiarkowanych ilościach) może sprawić, że nasze doświadczenia i odczucia seksualne staną się bardziej intensywne, a sam stosunek nieco się wydłuży.
Rzecz jasna, we wszystkim znaleźć trzeba umiar. Jedno piwo, lub dwa, niosą za sobą żadnych nieprzyjemnych konsekwencji, jednak przy szóstym, bądź ósmym mogą zacząć się pewne problemy związane z artykulacją, zbyt wielką brawurą, bądź zmianą nastroju. Nie mówiąc już o syndromie dnia następnego.
Na zdrowie zatem.