Ćwiczymy na schodach

Kto po obejrzeniu filmu „Rocky” nie marzył o tym, by choć raz, podobnie jak główny bohater, pokonać truchtem zatrważającą ilość schodów? Scena ta była na tyle popularna, że zainspirowała wielu fanów Sylwestra, a amatorskie filmiki z wbiegania po „schodach z Rockiego” są dostępne chociażby na serwisie YouTube. Tymczasem niewiele osób zdaje sobie sprawę, że organizowane są całe mistrzostwa poświęcone tej dyscyplinie, a samo bieganie po schodach funkcjonuje jako doceniany i wydajny trening.

Zarówno bokserzy, jak i tenisiści czy sprinterzy wzmacniają w ten sposób mięśnie ud, łydki oraz brzucha. Dodajmy, że taka forma ruchu pozwala zmniejszyć cellulit. Jeżeli na jogging poświęcamy zwykle około 20 minut, wysiłek na schodach przyniesie odpowiednie rezultaty już w 10! Szacuje się, że w ciągu godziny schodowego treningu można spalić do 1000 kalorii za jednym razem, co jest wynikiem iście imponującym.

Nie można oczywiście biegać bez uprzedniego przygotowania teoretycznego. Żeby ćwiczenia nabrały prawdziwego sensu i były wydajne, należy podejść do nich w odpowiedni sposób. Na samym początku zadbać trzeba o własne bezpieczeństwo. Schody muszą być równe, dobrze oświetlone i co ważne – mało użytkowane. Ruchome schody w centrum handlowym raczej odpadają. Dobrze znaleźć kilkunastopiętrowy budek, w którym będziemy mogli swobodnie oddawać się schodowej wspinaczce.

Pamiętajmy, że im wyżej się zajdzie, tym boleśniejszy upadek można zaliczyć. Tak więc zawsze pomagajmy sobie poręczą i dbajmy o to, żeby nie stracić równowagi. Najlepiej pokonywać po jednym stopniu, stawiając nań całą powierzchnię stopy. Nieprawidłowe wykonanie ćwiczenia może doprowadzić do bolesnego upadku, bądź kontuzji (narażone jest między innymi ścięgno Achillesa).

Wbiegamy do góry, w dół schodzimy. W ten sposób unikniemy nadmiernego przeciążenia stawów. Pamiętajmy również o zachowaniu umiaru. Ćwiczenie ponad nasze siły przysporzy więcej szkód niż pożytków.