Człowiek posiada dziwną naturę. Polak szczególnie. Mówi się, że polskość w dużej mierze składa się z narzekań i utyskiwania, i zdaje się, że tak właśnie jest w istocie. Co gorsza, powszechne marudzenie i brak wiary we własne możliwości przekłada się na każdą dziedzinę życia. Na stan naszej sylwetki również.
Faktem jest, że nie każdy może być zadowolony ze swojej figury, normalna rzecz. Jednakże o wiele łatwiej przychodzi nam ubolewanie nad zbyt otyłą sylwetką, niż podjęcie jakiejkolwiek próby zmian obecnego stanu rzeczy. Wystarczy bowiem powiedzieć sobie „jestem za gruba” i już czarne chmury, kłębiące się nad głową odbierają chęć na jakiekolwiek działanie. Tymczasem działanie jest w tym momencie niezbędne.
Niebezpieczne bardzo jest przekonanie „nie będę nic robić, bo i tak nie wyjdzie”. Oto główna przyczyna naszego złego samopoczucia. Nawet jeśli przez małą, drobną chwilkę mamy ochotę popracować nad sobą, błyskawicznie się do tego zniechęcamy. Być może nawet wybierzemy się na basen, lub siłownię, jednak zaprzestajemy, po dwóch, trzech wizytach. Dlaczego?
Oprócz preferencji do narzekań, charakteryzujemy się również brakiem cierpliwości. Bo efekt musi być przecież widoczny tu i teraz, już po pierwszych ćwiczeniach, błyskawicznie. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że na zgrabną sylwetkę pracować trzeba pół roku, rok, a może i dłużej. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że trzeba przy okazji zrezygnować z wielu przyjemności, słodyczy, alkoholi, czasem nawet porannej kawy.
Może i chcielibyśmy coś w sobie zmienić, ale właściwie czy jest sens? Czy warto? Często przeszkodą, jaka staje na drodze do szczupłości jest brak zaangażowania i zwyczajne lenistwo oraz niechciejstwo. Bo komu chciałoby się powtarzać dzień w dzień ten sam nudny zestaw ćwiczeń?
Oto główny wrogowie naszej sylwetki – lenistwo, marudzenie, brak motywacji oraz zbyt mała cierpliwość. Jeśli uda nam się to przezwyciężyć, jesteśmy kilka kroków bliżej do upragnionej wagi.