Archaiczne owoce głogu

cc by La.Catholique

Żyjemy w czasach, w których wychwala się różnego rodzaju suplementy diety, a zapomina o ich naturalnych odpowiednikach. Kilka kapsułek ma w naszych oczach większą wartość, aniżeli garść świeżych owoców, zdjętych prosto z krzewu. Prawdą jest, że tych krzewów ostało się niewiele, a po tych, które porastały niegdyś drogi i uliczki nie pozostał najmniejszy ślad. Nic więc dziwnego, że nikt już prawie nie słyszy o owocach głogu.

Sam głóg przywędrował do nas z Zachodniej Azji, Afryki Północnej i Kaukazu. Jeśli nawet w naszej świadomości roślina ta nie zajmuje szczególnego miejsca, z całą pewnością kojarzą ją nasze babki i prababki. Kiedyś bowiem nie było lepszego medykamentu niż głóg, który wykorzystywano do wyrobu maści, naparów, a także nalewek czy wina.

Obecnie ziołolecznictwo traktowane jest po macoszemu, a szkoda. W starych metodach kryła się prawdziwa moc. Nie zapominajmy, że obecne suplementy i różnego rodzaju pastylki bazują właśnie na tych archaicznych i przestarzałych roślinach.

Na co szczególnie polecano głóg? Przede wszystkim przypisywano mu właściwości rozkurczowe i uspokajające. Dlatego właśnie pełnił cenną rolę przy rehabilitacji osób po zawale. Roślina wykorzystywana była do leczenie nadpobudliwości, a z drugiej strony dobrze wpływała na bezsenność. Głóg polecano wszystkim cierpiącym z powodu bólu mięśni i stawów.

Co takiego kryje się w owocach tego krzewu? Odnajdziemy tu krategin, kwasy organiczne, pektyny, cukry, garbniki, a także żelazo, kobalt czy mangan. Nie możemy zapomnieć o sporej dawce prowitaminy A, witamin z grupy B oraz witaminy C.

W jakiej postaci można przyjmować owoce głogu? Jeśli zdecydujemy się je zasuszyć, uraczą nas słodkim smakiem. Mogą stać się ciekawym dodatkiem do gorącej herbaty albo ziół. Dobrym, choć nieco czasochłonnym pomysłem będzie sok przyrządzony ze świeżych owoców głogu.