Kumkwaty w owocowej sałatce

Przyzwyczailiśmy się do popularnych mandarynek, kiwi czy pomarańczy, często kupujemy kiści bananów albo koszyczki z truskawkami. Mimo to warto w dalszym ciągu poznawać nowe smaki i gatunki, które być może już niedługo wejdą na stałe do naszego menu. Poznawanie zaś rozpocząć można od kumkwatu.

Kumkwat przypominać może wspomnianą wcześniej pomarańczę lub mandarynkę, a skojarzenie to okaże się całkiem trafione. W języku kantońskim owoc nazywany jest „kin ku”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza złotą pomarańczę.

Kumkwat zaliczany jest do bogatej rodziny cytrusów, posiada miękką pomarańczową skórkę, a także podłużny kształt. Godna uwagi jest wielkość owocu, ponieważ jest on zaliczany do najmniejszych cytrusów na świecie. Rzadko kiedy wyrasta ponad 5 cm. Warto wspomnieć, że podobnie jak mandarynki, miąższ niewielkiego owocu dzieli się na 5 lub 6 cząstek. Czasem charakteryzować się może dość gorzkawym posmakiem, najczęściej jednak jest on przyjemny i lekko kwaskowaty.

Kumkwaty nie cieszą się jeszcze ogromną popularnością, niemniej warto poszukać owoców w pobliskich hipermarketach. Najlepiej wybrać te, które nie posiadają żadnych plamek, a za to są zwarte i błyszczące. Pamiętajmy też, że mniej kwaśne będą osobniki bardziej dojrzałe.

Kumkwaty można spożywać w postaci surowej, a na uwagę zasługuje fakt, że skórki również są jadalne. Jeśli chcemy pozbyć się charakterystycznej goryczki, a tym samym sprawić, że owoce staną się bardziej łagodne dla podniebienia, wystarczy zanurzyć je we wrzątku na okres pół minuty. Oprócz tego dobrze odnajdą się w przygotowanej sałatce, która zaskoczy naszych gości egzotyką i nowatorskim składnikiem. Tutaj warto sięgnąć po cytrynę i skropić cząsteczki kumkwatu, by te nie sczerniały.

Sprowadzane z Izraela owoce łączyć można ze smakiem imbiru, mięty, gałki muszkatołowej, bądź cynamonu.