Wielkanoc lada dzień, pisanki już prawie pomalowane, a koszyczki przygotowane. Na stołach znajdziemy wiele smakołyków, a wśród nich takie cudowności jak cukrowe baranki, czekoladowe kurczaczki i… zajączki. No właśnie.
Dlaczego właściwie zajączek stał się jednym z najbardziej charakterystycznym wielkanocnych symboli? I co tak właściwie symbolizuje? Dlaczego znajduje się na każdej niemal pocztówce związanej z tym świątecznym okresem? Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Przy czytaniu Pisma Świętego ciężko jest natknąć się na malutką chociaż wzmiankę o zającu. Tym ciężej jest wychwycić jego obecność podczas trwania drogi krzyżowej, śmierci na krzyżu, bądź w momencie zmartwychwstania. Można więc śmiało stwierdzić, że zajączek w Biblii nie występuje. Inaczej jest z barankiem, który uosabia pokorę i łagodność Chrystusa. Tym bardziej obecność zajączka wydaje się troszkę podejrzana.
Jak więc usprawiedliwić tego sympatycznego gryzonia? Zając może nawiązywać do zwyczaju płacenia podatków w naturze. Domowy inwentarz w doskonały sposób zastępował sakiewkę z monetami. Według innych źródeł to zając postrzegany był jako zwiastun wiosny, najbardziej kojarzonej z Wielkanocą. Co można przyjąć za prawdę?
Najprawdopodobniej zajączek pełni taką samą rolę podczas Wielkiej Nocy, jaką św. Mikołaj przy Bożym Narodzeniu – przynosi podarki. W wielu kulturach po wielkanocnym śniadaniu, cała rodzina wyrusza do ogrodu w poszukiwaniu ukrytych upominków. My zazwyczaj możemy się obyć bez poszukiwań, dając latoroślom pocieszną drobnostkę.
Tak czy inaczej zając nie jest w żaden sposób powiązany z triduum paschalnym, mimo to stanowi przyjemny dodatek do świątecznych dni. Pamiętajmy jednak, że nie kurczaczek i zajączek powinny grać główne role podczas Wielkanocy. Alleluja!